czwartek, 12 maja 2011

pif paf

myślenie za mnie- spalony. mówienie za mnie- spalony. używanie zdrobnień: brzusio (o własnej części ciała!!!@#!@$~), caculek (co to jest kurwa caculek???!?!?!), rozumek (tak! nie można inaczej tego nazwać...jesteś facetem o małym rozumku)...
o mężczyzno, gatunku wymarły...gdzie żeś Ty!!?!?!!????
boze i jeszcze to...luzik w gacie skarbie.......chłopcze, jeżeli chciałeś popełnić intelektualne harakiri..jesteś mistrzem..gdybym miała fiuta, w obliczu Twojej osoby, zawijałby rogala i chował się w najciemniejsze zakamarki mojego ciała....

niedziela, 8 maja 2011

sobota, 7 maja 2011

...

kiedy szykujesz romatyczną kolację. dla faceta. oczywiście sama jesteś głodna (robisz to, co zawsze wychodzi, jest mega pyszne, a przy tym nie spędzasz w kuchni pół dnia, a efektem jest dość wykwintne danie) chłodzisz białe wino w lodówce...owoce czekają, ser wyjęty z lodówki by nabrał smaku, aromatu i spężystości...masz dreszcze na myśl o tym, czym zakończy się ta kolacja..
witasz swojego gościa, mając nadzieję, że umiera z głodu, że lada moment pochłonie, to co zaserwujesz na talerzu, pochwali, że rozpływa się w ustach, a atmosfera zaostrzy mu apetyt nie tylko na wyśmienitą kolację,ale również na Ciebie....
klaps. koniec tej sceny. bubel.

i co musi się kuźwa stać, żeby czar prysnął?!?!?!
pan podróżnik stanąwszy w  progu jak dąb, na pytanie czy jest głodny (tak jesteś głodny!!! nawet jak nie jesteś, to jesteś, taką przyjmujesz wersje! możesz jeszcze dorzucić, że zjesz cokolwiek z jej rąk..)
wyjmuje zmięte kanapki z placaka, mówiąc, że nie jest głodny, a jak zgłodnieje, to kanapki będą w sam raz.....więc może chociąż deska serów...nieeeeeee! bo serem brie się brzydzi i tfu białe wino??? on nie lubi wina i pyta czy będzie czysta..
szybka ocena sytuacji. czy to ten sam kolega. (wina braku klimatyzacji w aucie??!?! wszak przejechał 2,5h..czyli jakies 220km..może się przegrzał..) z naiwności zapytałam o drinka...i to był błąd. jakiego drinka??? on nie umie robić drinków...
kurwa co robić. odwrócić się na pięcie i uciekać???
cholera nie da rady. jestem u siebie, a podróżnika wywalić nie mogę, wszak gość..

..jedyne co mogłam zrobić w tej sytuacji, to zrobić pożytek z jedynego, niezbywalnego atutu mojego gościa.
duży to był atut. ale łączny obraz jego właściciela umniejszył go tak, że następnym razem w ogólę go nie zauważę!!!!